-Gabrysia ja idę do domu się przygotować do koncertu-powiedziała Violetta wyrywając mnie tym z przemyśleń-ty też się lepiej zacznij szykować bo o 15 masz być u mnie w domu.-dopowiedziała
-Okej, a która jest godzina ?-zapytałam wstając z kanapy i idąc w stronę drzwi.
-Po 12. Do zobaczenia-dała mi całusa w policzek i wyszła. Skierowałam się do łazienki z niechęcią. Strasznie nie chciało mi się jechać na ten koncert jednak obiecałam Violettcie, że pojadę więc tak zrobię...mimo wszystko. Wzięłam prysznic, zakręciłam lekko włosy, narzuciłam na siebie szlafrok i poszłam do sypialni. Wzięłam telefon do ręki, było po 13 a Violetta wysłała mi już chyba z 10 sms-ów pytając co ma na siebie włożyć, co ja zakładam, czy lepiej nałożyć delikatny makijaż czy wyzywający. Nie rozumiem, od samego rana się szykuje naprawdę się cieszy na ten wyjazd. Ja jednak jak to w sobotę wolę zejść na dół wypić sobie kawę i poczytać kilka rozdziałów książki. Koncert rozpoczynał się o 19:30 a dochodziła 13:30 „najwyższa pora się ubrać” – pomyślałam. Ubrałam się w obcisłe jeansowe rurki do tego luźną białą bluzkę,czarną skórę i czarne trampki. Około godziny 14:20 wyszłam z domu i kierowałam się do domu Violetty. Zapukałam do drzwi po chwili otworzył mi brat Violetty – Matt.
-Hej Gabi-podał mi rękę na przywitanie a ja uczyniłam to samo.
-Hej Matt-odpowiedziałam i weszłam do środka.
-Violetta jest strasznie zajęta od rana biega po domu i z każdych zakątków domu wyciąga jakieś ubrania ! – powiedział lekko oburzony Matt. Weszłam do niej na górę kiedy otworzyłam drzwi do pokoju, nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Ubrania były wszędzie na biurku, na podłodze, na łóżku.
-To jak idziemy ? – powiedziała Violetta ignorując moją minę.
-Nie masz zamiaru tego posprzątać? – zapytałam ze zdziwieniem.
-Żartujesz ? Mamy autobus o 15 a do przystanku jest kawałek drogi – odparła lekko oburzona.
Nic więcej nie powiedziałam bo złapała mnie za rękę i wyszłyśmy z domu kierując się prosto na przystanek. O 15:09 z lekkim spóźnieniem autobus się zjawił. Zajęłyśmy miejsca na końcu. Czekała nas 3-godzinna podróż do Londynu. Violetta przez cały czas nawijała o wszystkim i o niczym a ja po prostu siedziałam cicho. Nie wspominałam, że nie mogę zapomnieć o Alanie. Nie chciałam,żeby się o mnie martwiła. Podróż autobusem minęła szybko i wreszcie mogłyśmy wyjść, rozprostować kości. Wychodząc z autobusu pomyślałam że właśnie zamykam jeden rozdział związany z moim byłym a otwieram nowy wraz z zaczynającymi się dzisiaj wakacjami. Przyrzekłam sobie że zapomnę o Alanie, że już nigdy się nie uzależnię tak od faceta, że już nigdy nie dam się zranić, że od teraz to ja będę się bawić czyimiś uczuciami. Mam zamiar dobrze się bawić na koncercie i nikt ani nic tego nie zepsuje.
-Nareszcie jesteśmy na miejscu-rzekła Violetta, przeciągając się.
-Ile mamy jeszcze czasu do koncert ?-zapytałam
-Jeszcze 2 godziny - odpowiedziała zerkając na telefon.
-Mam ochotę na kawę, znasz jakąś fajną kawiarnie ? - uśmiechnęłam się do Violi bo wiedziałam że zna Londyn jak własną kieszeń.
-Pewnie że tak-odwzajemniła uśmiech - Za rogiem jest Starbucks.-dopowiedziała. Doszłyśmy do kawiarni w kilka minut. Usiadłyśmy przy oknie i zamówiłyśmy 2 kawy i Croissant'y. Siedziałyśmy tam chyba z godzinę pijąc kawę, jedząc rogaliki, rozmawiając. Gdy miałyśmy już wychodzić podszedł do nas mały chłopczyk wyglądał na około 5 lat i był cały zapłakany.
-Mamusia mnie zostawiła, nigdzie nie mogę jej znaleźć-powiedział i bardziej się rozpłakał
-Nie martw się pomożemy ci, jak ma na imię twoja mamusia ? A jak wygląda ?-wypytywała Violetta
-Mar...garett - wyjąkał chłopczyk-Ma długie brązowe włosy i czerwony płaszczyk.-dopowiedział maluch. Zapłaciłyśmy, Violetta wzięła go za rękę i wyszłyśmy przed kawiarnie. Chodziłyśmy po chodniku szukając mamy chłopczyka, ponad 30 min.
-Violetta, zaraz zaczyna się koncert-powiedziałam zmartwiona ze nie zdążymy-Zaprowadźmy go na komisariat, może jego mama już zgłosiła zaginięcie-dopowiedziałam z nadzieją, Violetta spojrzała na mnie i śmiesznie zmarszczyła brwi .
-O
patrz.!-krzyknęła, wzięła malucha na ręce i wskazała wysoką
kobietę -Może to jest twoja mama ?-Tak, mama.!-wykrzyczał chłopczyk, a kobieta spojrzała w naszą stronę i ze łzami w oczach podbiegła.
-O boże.! Ben.!-wzięła malucha na ręce i mocno przytuliła - Dziękuje wam że się nim zaopiekowałyście.-podziękowała kobieta.
-Nie ma za co-powiedziała z uśmiechem na ustach Viola
-Zaraz się spóźnimy-powiedziałam zerkając nerwowo na zegarek.
-A tak to idziemy.-uśmiech z twarzy Violetty zniknął -Przepraszam ale się śpieszymy, część Ben, pilnuj się mamy - pożegnałyśmy się z maluchem i chciałyśmy już odchodzić.
-Może was gdzieś podwieźć - spytała, a ja wraz z Violą odwróciłyśmy się, spojrzałyśmy na siebie i kiwnęłyśmy głowami zgadzając się.
***Oczami Violetty***
Wsiadłyśmy do samochodu, do koncertu zostało 20 minut. Przez cała drogę martwiłam się czy zdążymy. Nie chciałam żeby vipowskie bilety które dostałam od rodziców przepadły, być tak blisko żeby zobaczyć One Direction i zmarnować tą szanse. Po 15 minutach dojechałyśmy na miejsce, weszłyśmy jako ostatnie. Miałyśmy miejsca pod samą sceną więc musiałyśmy przeciskać się przez całą hale. Gdy doszłyśmy na wyznaczone miejsca, melodia do „Up All Night” zaczęła lecieć a na scenę wszedł Liam i zaczął śpiewać. Wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć. Przez cały koncert piszczałam, śpiewałam wraz z chłopakami. Po prostu świetnie się bawiłam lecz wszystko co dobre kiedyś się kończy. Mieli zaśpiewać ostatnią piosenkę którą było „ Live while we're young”. Jako pierwszy zaczął śpiewać Liam, następnie Zayn, później wszyscy. Gdy Niall zaczął śpiewać, piszczałam najgłośniej bo to jego najbardziej kochałam z całego zespołu. Po słowach „So tonight...” podniósł rękę do góry z której wypadło coś srebrnego i uderzyło mnie w oko. Była to srebrna bransoletka na której było wyryte jego imię. Resztę piosenki przyglądałam się przedmiotowi który mnie uderzył. Chłopcy skończyli piosenkę, pożegnali się i zeszli ze sceny. Za kulisy mogły wejść jedynie osoby które wcześniej zapłaciły. „Nie wiem jak to zrobię,ale muszę się tam dostać” – pomyślałam.



